Spotkania na placu zabaw lub rodzinne obiady to dla wielu młodych rodziców prawdziwy test...
NAJNOWSZE PORADNIKI
Spotkania na placu zabaw lub rodzinne obiady to dla wielu młodych rodziców prawdziwy test...
Jeszcze wczoraj Twoje dziecko było aniołkiem – jadło, spało i uśmiechało się do sufitu. Dziś...
Kiedy kompletujesz wyprawkę, skupiasz się na uroczych kocykach, ergonomicznym wózku i bezpiecznym...

Moment, w którym Twoje dziecko zaczyna się przemieszczać – najpierw nieporadnie pełzając do tyłu, potem raczkując z prędkością światła – to jeden z kamieni milowych rozwoju. Dla rodzica to powód do dumy, ale też sygnał alarmowy: „Koniec spokojnego picia kawy, zaczynamy erę oczu dookoła głowy”.
Nagle okazuje się, że Twój przytulny, bezpieczny dom zamienia się w tor przeszkód pełen potencjalnych pułapek. Większość rodziców instynktownie kupuje zaślepki do kontaktów i nakładki na rogi stołu. To podstawa, ale niestety – to za mało. Wyobraźnia dorosłego człowieka nie nadąża za kreatywnością niemowlaka, który poznaje świat wszystkimi zmysłami (głównie smakiem i dotykiem).
Aby naprawdę zabezpieczyć dom przed raczkującym dzieckiem, musisz zmienić perspektywę. Dosłownie. Zejdź na czworaki i przejdź się po mieszkaniu na poziomie oczu swojego dziecka. Zobaczysz wtedy fascynujący świat kabli, kolorowych tabletek i chwiejących się doniczek, których z góry po prostu nie widać. W tym artykule przygotowaliśmy listę nieoczywistych zagrożeń, o których najczęściej zapominamy, a które mogą stanowić ryzyko dla małego odkrywcy.
Gdy myślimy o zadławieniu, boimy się klocków LEGO starszego rodzeństwa. Tymczasem największe zagrożenie czai się tam, gdzie rzadko sprzątamy – pod kanapą, pod szafką RTV czy w szczelinach fotela. To tam lądują zagubione monety, guziki i – co najgorsze – małe, płaskie baterie (np. z pilota lub wagi kuchennej).
Połknięcie baterii guzikowej to stan bezpośredniego zagrożenia życia. W kontakcie ze śliną w przełyku dochodzi do reakcji elektrochemicznej, która może wypalić dziurę w tkance w ciągu zaledwie 2 godzin. Zanim puścisz dziecko wolno na dywan, zrób dokładny przegląd podłogi z latarką, zaglądając w każdy zakamarek. Piloty do telewizora zabezpiecz taśmą klejącą (jeśli klapka łatwo się otwiera), a stare baterie wyrzucaj natychmiast do dedykowanych pojemników, nigdy nie zostawiaj ich „na blacie do wyniesienia później”.
Większość z nas chemię gospodarczą trzyma w szafce pod zlewem. Dla raczkującego dziecka to idealna wysokość. O ile butelki z Domestosem zazwyczaj mają bezpieczne nakrętki (które i tak warto schować wyżej!), o tyle największym wrogiem są kapsułki do prania i tabletki do zmywarki.
Są miękkie, kolorowe, pachnące i przypominają żelki. Dziecko instynktownie wkłada je do buzi. Folia rozpuszcza się w kontakcie ze śliną w kilka sekund, uwalniając silnie stężone detergenty, które mogą poparzyć przełyk i drogi oddechowe. Zabezpieczenie domu w tym aspekcie jest priorytetem numer jeden. Wszystkie detergenty muszą bezwzględnie trafić do szafek górnych lub do szafki dolnej zabezpieczonej solidną blokadą magnetyczną (niewidoczną z zewnątrz, otwieraną specjalnym kluczem), której dziecko nie rozpracuje.
Raczkowanie to tylko wstęp do wstawania. Dziecko bardzo szybko zacznie podciągać się przy meblach. Komoda, szafka pod telewizor czy lekki regał na książki mogą wydawać się stabilne dla dorosłego, ale pod wpływem ciężaru dziecka (które wiesza się na szufladzie jak na drabinie) środek ciężkości przesuwa się do przodu.
Każdy, absolutnie każdy mebel w domu, który nie jest zabudową stałą, musi być przykręcony do ściany. Dotyczy to zwłaszcza komód z szufladami i telewizorów. Płaski telewizor stojący na szafce to dla dziecka fascynujący ekran, który można pociągnąć. Użyj specjalnych pasków mocujących telewizor do ściany lub mebla, by uniknąć tragedii.
Moda na „urban jungle” sprawiła, że nasze domy są pełne zieleni. Niestety, wiele popularnych roślin (Monstera, Skrzydłokwiat, Zamiokulkas, Difffenbachia) zawiera w swoich sokach szczawiany wapnia lub inne toksyny. Ugryzienie liścia może spowodować silny obrzęk jamy ustnej i gardła, prowadzący do duszenia się.
Sprawdź każdą roślinę, którą masz w domu. Te trujące muszą trafić na wysokie półki lub kwietniki wiszące. Ale uwaga – nawet bezpieczna roślina (jak palma Areka) może być groźna, jeśli stoi w ciężkiej, ceramicznej donicy na podłodze. Dziecko może spróbować się na nią wspiąć lub pociągnąć za liść, zrzucając sobie doniczkę na głowę. Ziemia w doniczce to też ryzyko (często zawiera nawozy) – warto zabezpieczyć ją specjalną siatką lub pończochą naciągniętą na doniczkę.
Wiszące kable to dla raczkującego dziecka liany do zabawy. Pociągnięcie za kabel od żelazka, czajnika czy ciężkiej lampy stojącej grozi zrzuceniem gorącego lub ciężkiego przedmiotu prosto na malucha. Wszystkie kable muszą być schowane w listwach maskujących lub spięte trytytkami poza zasięgiem rączek.
Jeszcze groźniejsze są sznurki od rolet i żaluzji. Zwisające luźno przy oknie stanowią śmiertelne ryzyko uduszenia. Jeśli masz żaluzje starszego typu, koniecznie zamontuj specjalne haczyki, na które będziesz nawijać sznurek wysoko poza zasięgiem dziecka, lub wymień mechanizm na bezpieczny (zrywalny).
Kuchnia to serce domu, ale dla raczkującego dziecka to laboratorium pełne niebezpieczeństw.
Piekarnik: Szyba nagrzewa się do bardzo wysokich temperatur. Dziecko podpełza i opiera rączki o szkło, co kończy się oparzeniem. Warto kupić osłonę na szybę piekarnika lub (jeśli kupujesz AGD) wybrać model z tzw. „zimnym frontem”.
Kosz na śmieci: Zazwyczaj stoi w szafce pod zlewem lub wolno. Dzieci uwielbiają w nim grzebać. Znajdują tam ostre puszki, potłuczone szkło czy resztki jedzenia. Kosz musi być zamknięty i zabezpieczony blokadą.
Obrusy: Zrezygnuj z nich na jakiś czas. Dziecko, które chce wstać, chwyci za róg obrusu i ściągnie na siebie wszystko, co stoi na stole – w tym gorącą herbatę.
Nie czekaj, aż dziecko zacznie raczkować. Zrób to, gdy maluch zaczyna się obracać na brzuch i pełzać (około 4-5 miesiąca). Dzieci rozwijają się skokowo – jednego dnia leżą, a drugiego są już pod stołem. Lepiej być gotowym wcześniej.
Tak, ale z umiarem. Kojec to „bezpieczna wyspa”, gdzie możesz odłożyć dziecko, gdy musisz wyjść do toalety, odebrać kuriera lub ugotować obiad. Nie powinien jednak służyć do wielogodzinnego przetrzymywania dziecka, bo ogranicza jego potrzebę eksploracji i rozwoju motorycznego.
To absolutna konieczność. Bramki rozporowe lub przykręcane muszą znaleźć się zarówno na dole, jak i na górze schodów. Uwaga: na szczycie schodów montujemy wyłącznie bramki przykręcane do ściany (bez progu). Bramki rozporowe mają na dole belkę (próg), o którą łatwo się potknąć, co na szczycie schodów jest bardzo niebezpieczne dla dorosłego niosącego dziecko.
Najlepsze są blokady magnetyczne montowane od wewnątrz. Są niewidoczne na zewnątrz (nie szpecą mebli) i bardzo trudne do sforsowania przez dziecko, bo wymagają przyłożenia „magicznego kluczyka” w odpowiednim miejscu. Zwykłe blokady na zaczepy sprytny dwulatek rozpracuje w kilka minut.
NAJNOWSZE PORADNIKI
Spotkania na placu zabaw lub rodzinne obiady to dla wielu młodych rodziców prawdziwy test...
Jeszcze wczoraj Twoje dziecko było aniołkiem – jadło, spało i uśmiechało się do sufitu. Dziś...
Kiedy kompletujesz wyprawkę, skupiasz się na uroczych kocykach, ergonomicznym wózku i bezpiecznym...