Jeszcze wczoraj Twoje dziecko było aniołkiem – jadło, spało i uśmiechało się do sufitu. Dziś...
NAJNOWSZE PORADNIKI
Jeszcze wczoraj Twoje dziecko było aniołkiem – jadło, spało i uśmiechało się do sufitu. Dziś...
Kiedy kompletujesz wyprawkę, skupiasz się na uroczych kocykach, ergonomicznym wózku i bezpiecznym...
Pojawienie się dziecka to trzęsienie ziemi dla związku. Przed porodem wydaje się, że wszystko jest...

Spotkania na placu zabaw lub rodzinne obiady to dla wielu młodych rodziców prawdziwy test odporności psychicznej. Pytania w stylu: „A Twój Jacuś jeszcze nie siedzi? Bo nasza Zuzia to już dawno…” potrafią zasiać ziarno niepewności w sercu nawet najbardziej spokojnej mamy. Zaczynasz zerkać na swojego malucha z troską, zastanawiając się, czy wszystko robi „w terminie”, czy może coś przeoczyłaś.
W dzisiejszym świecie, pełnym idealnych obrazków w mediach społecznościowych, łatwo wpadamy w pułapkę traktowania rozwoju dziecka jak listy zadań do odhaczenia. Tymczasem Twoje dziecko to nie projekt ani robot zaprogramowany na konkretną datę. To mały człowiek, cud natury, który ma swój własny, unikalny plan rozkwitu. W tym artykule opowiemy o tym, jak wygląda naturalna droga do siadania, dlaczego warto zaufać mądrości ciała maluszka i jak wspierać go w tej podróży – z czułością, cierpliwością i bez zbędnej presji.
Podręczniki często podają średnie wartości, które my, rodzice, błędnie traktujemy jak ostateczny termin (deadline). Jeśli czytasz, że dziecko siada w 6. miesiącu życia, a Twój półroczny szkrab wciąż turla się po dywanie, możesz poczuć niepokój.
Prawda jest jednak taka, że normy rozwojowe (według WHO) są bardzo szerokie. Umiejętność samodzielnego siadania dzieci osiągają zazwyczaj między 4. a 9. miesiącem życia! To aż pięć miesięcy różnicy. Niektóre maluszki, te bardziej zwinne i drobne, mogą usiąść wcześniej. Inne, które są większe lub po prostu mają spokojniejszy temperament, potrzebują więcej czasu na wzmocnienie gorsetu mięśniowego. I jedno, i drugie jest absolutnie normalne.
Pamiętaj: to, że dziecko sąsiadki usiadło w wieku 5 miesięcy, nie oznacza, że będzie „zdolniejsze” w szkole czy sprawniejsze w dorosłości.
To najważniejszy punkt, który warto zapamiętać: jest ogromna różnica między dzieckiem, które usiadło samo, a dzieckiem, które zostało posadzone przez rodzica.
Często z miłości i chęci pomocy (lub po prostu dumy), obkładamy chwiejącego się maluszka poduszkami, by siedział „jak dorosły”. Fizjoterapeuci nazywają to „biernym sadzaniem” i gorąco je odradzają. Dlaczego? Gdy sadzamy dziecko, które nie jest na to gotowe:
Obciążamy kręgosłup: Jego mięśnie pleców i brzucha nie są jeszcze dość silne, by utrzymać ciężar głowy i tułowia. Kręgosłup zamiast pracować, zapada się i „wisi” na więzadłach, co może prowadzić do wad postawy w przyszłości.
Odbieramy motywację: Jeśli maluch widzi świat z nowej, atrakcyjnej perspektywy bez wysiłku, traci motywację do treningu – turlania się, pełzania i wzmacniania ciała.
Blokujemy reakcje obronne: Posadzone na siłę dziecko, gdy straci równowagę, nie wie, jak bezpiecznie upaść (nie wystawi rączek, by się podeprzeć), co grozi uderzeniem głową o podłogę.
Dziecko jest gotowe do siedzenia wtedy, gdy potrafi samo przyjąć tę pozycję – zazwyczaj przechodząc do niej z czworaków lub z leżenia na boku. To znak, że jego ciało jest silne i bezpieczne.
Jak więc mądrze wspierać maluszka w dążeniu do siadania? Odpowiedź jest prosta i darmowa: podłoga. To najlepsze środowisko dla rozwoju niemowlaka. Na macie piankowej czy dywanie dziecko ma przestrzeń do eksperymentowania z własnym ciałem.
Leżenie na brzuszku: To fundament. W tej pozycji dziecko wzmacnia kark, ramiona i plecy – dokładnie te mięśnie, które za chwilę posłużą mu do utrzymania pionu.
Turlanie i pełzanie: To naturalne etapy pośrednie. Zanim dziecko usiądzie, zazwyczaj uczy się przemieszczać i kontrolować środek ciężkości.
Twoja obecność: Układaj się na podłodze obok maluszka. Bądź jego „bezpieczną bazą”. Kładź zabawki nieco poza jego zasięgiem, by zachęcić go do aktywności, ale zawsze bądź blisko, by przytulić, gdy poczuje frustrację.
Nie potrzebujesz drogich chodzików (które są szkodliwe!) ani specjalnych fotelików do nauki siadania. Wystarczy swoboda ruchu i Twoja akceptująca obecność.
Choć „widełki” są szerokie, rodzicielska intuicja jest bezcenna. Jeśli dajesz dziecku czas i swobodę, ale mimo to czujesz niepokój, wizyta u fizjoterapeuty dziecięcego zawsze jest dobrym pomysłem. To nie powód do wstydu, ale wyraz troski.
Warto skonsultować się, jeśli:
Dziecko skończyło 9-10 miesięcy i nie podejmuje żadnych prób siadania ani przemieszczania się.
Zauważasz dużą asymetrię (np. maluch używa tylko jednej strony ciała, stale układa się w „rogalik”).
Ciało dziecka wydaje się bardzo wiotkie („przelewające się przez ręce”) lub przeciwnie – bardzo sztywne i napięte.
Dziecko mocno zaciska piąstki, mimo że skończyło już 4-5 miesięcy.
Fizjoterapeuta oceni napięcie mięśniowe i pokaże Ci proste zabawy („pielęgnację neurorozwojową”), które w łagodny sposób wspomogą Twojego malucha. Często wystarczy kilka spotkań i drobna korekta codziennych nawyków przy noszeniu czy przewijaniu, by dziecko ruszyło z kopyta.
Tak, ale pod pewnymi warunkami. Rozszerzanie diety zaczynamy ok. 6. miesiąca, a wiele dzieci wtedy jeszcze nie siedzi stabilnie. Możesz posadzić maluszka w krzesełku wyłącznie na czas posiłku (kilkanaście minut), dbając o to, by miał podparcie pod plecki i co bardzo ważne, podparcie pod nóżki (podnóżek). Po jedzeniu odkładamy dziecko z powrotem na matę. Nie używaj krzesełka jako miejsca do zabawy czy „przechowywania” dziecka.
Długotrwałe noszenie w pionie noworodka, który nie trzyma głowy, nie jest zalecane. Jednak u starszego niemowlaka, który kontroluje już główkę, noszenie na rękach jest naturalną potrzebą bliskości. Ważne, by robić to prawidłowo – podtrzymując pupę i plecki tak, by kręgosłup był zabezpieczony, a nóżki ułożone w pozycji „żabki” (odwiedzione). Unikaj noszenia przodem do świata (plecami do swojego brzucha), ponieważ wymusza to nienaturalne wygięcie kręgosłupa i przebodźcowuje dziecko.
Tak, to świetna alternatywa dla sadzania na podłodze! Kiedy trzymasz dziecko na swoich kolanach (tyłem do siebie), Twoje ciało stanowi dla niego naturalne, dynamiczne oparcie. Maluch może ćwiczyć balansowanie i oglądać świat z wyższej perspektywy, czując jednocześnie Twoje ciepło i bezpieczeństwo. To tzw. siad z asekuracją, który jest znacznie zdrowszy niż bierne sadzanie w poduszkach.
Absolutnie tak! Pełzanie (często właśnie do tyłu na początku, co wygląda bardzo zabawnie) to fantastyczny trening całego ciała. Oznacza to, że maluch wzmacnia obręcz barkową i mięśnie grzbietu. Z tej pozycji już bardzo blisko do przyjęcia pozycji czworaczej, a z czworaków – do usadzenia pupy na podłożu (siadu). Każdy ruch, który dziecko wykonuje z własnej woli, jest dobry i potrzebny.
NAJNOWSZE PORADNIKI
Jeszcze wczoraj Twoje dziecko było aniołkiem – jadło, spało i uśmiechało się do sufitu. Dziś...
Kiedy kompletujesz wyprawkę, skupiasz się na uroczych kocykach, ergonomicznym wózku i bezpiecznym...
Pojawienie się dziecka to trzęsienie ziemi dla związku. Przed porodem wydaje się, że wszystko jest...